Frumalt Cranberry i Pear - owocowe napoje piwne

Autor 13.8.13 , , , , , , ,

Napalona byłam na te napoje bardzo, myślałam, że to coś pomiędzy Redd'sami a radlerami.
Stwierdziłam, że skoro cena wcale nie jest niska, to mogą być dobre (teraz mi wstyd za tę pseudologikę).
Frumalty kosztują w Tesco (nigdzie indziej ich nie widziałam) 2,49 za puszeczkę 0,3 l.
W tytule posta napisałam "owocowe napoje piwne", ponieważ nigdzie na opakowaniu nie użyto słowa "piwo". Według producenta to owocowe piwne drinki o zawartości alkoholu 4,5%.
Są dostępne cztery smaki: jabłkowy, cytrynowy, żurawinowy i gruszkowy.
Kupiłam te dwa ostatnie.




Frumalt Cranberry
Napój ma czerwony kolor, jest dość mocno gazowany.
Czuć nieco chemiczną żurawinę i posmak piwa.
Żałuję, że pozbyłam się już puszek, bo nie pamiętam, jaka była rzeczywista zawartość piwa.
Obstawiam, że ok. 85%, reszta to dosładzacze.
Byłam zawiedziona smakiem, ale tłumaczyłam sobie, że to może dlatego, że nie przepadam za żurawiną.
Smak był trochę piwny, trochę kwaskowy, trochę cierpki (cierpki jak prawdziwe owoce żurawiny). Fakt, że jestem osobą raczej niepijącą sprawił, że po tej małej puszeczce trochę zakręciło mi się w głowie.
Podsumowując: smakowało mi średnio, ten napój zasługuje na ocenę 3/10.



Frumalt Pear
Tutaj miałam wielkie nadzieje, bo gruszki uwielbiam i wszelkie gruszkowe rzeczy również.
Miałam nadzieję, że to cudo będzie smakować jak gruszkowe Somersby, nad brakiem którego ubolewam, bo w Polsce się go nie uświadczy.
Napój ma kolor jasnożółty, coś pomiędzy Lechem Shandy, a żółtą oranżadą Helleny.
Zapach już nie zwiastuje najlepiej, jest chemiczno-landrynkowo-w domyśle gruszkowy, ale gdybym nie wiedziała, to mogłabym nie odgadnąć "co też autor miał na myśli".
Pocieszałam się przed pierwszym łykiem, że może w smaku będzie lepiej, w końcu nie wszystko, co dobre pachnie różami. Niestety, nie było.
Tak chemicznie smakującego napoju nie piłam nigdy, dosłownie NIGDY wcześniej.
Wolałabym się napić Ludwika do mycia garów, niż po raz drugi skusić na ten napój.
Nie wiem, czym on smakował, ale na pewno nie gruszką. Miałam problem z tym, żeby wypić do końca tę puszeczkę 0,3 l, takie to było niedobre. Posmak piwa i posmak landrynkowej plastikowej chemii w proporcjach 1:1. Nawet samo wspomnienie napawa mnie obrzydzeniem, nigdy, przenigdy więcej tego dziadostwa nie kupię.
Ocena 1/10.

P.S. Napoje w momencie spożywania były mocno schłodzone, wolę nie myśleć, jak smakują lekko ciepłe...


PODOBNE POSTY

4 komentarze

  1. Czyli wiem jakich piw, pardon napoi piwnych nie brać podczas moich prób przekonania się do tych trunków. Gruszkowe Somersby? Jeżeli smakuje choć w połowie tak dobrze jak jabłkowa wersja to bym chętnie tego spróbowała, szkoda, że niedostępne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gruszkowe Somersby jest dużo lepsze, niż jabłkowe <3

      Usuń
  2. Też tak uważam - wolę gruszkowe Somersby od jabłkowego, ale w Polsce na razie nie ma i nie będzie innych smaków, bo symbol jabłka jest mocno lansowany przez Somersby...
    Frumalt gruszkowy jest według mnie niezły, żurawinowy lubię mniej, ale i tak jako babski napój piwny jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie Frumalty nie podeszły, strasznie chemiczne mi się wydały.

    OdpowiedzUsuń

Nie zamierzam tolerować złośliwości i chamstwa,
takie komentarze będą usuwane.
Proszę o wykazanie się kulturą osobistą, dziękuję.