Tydzień z życia 72

Autor 5.12.15 , ,

W tym tygodniu post zdjęciowy wyjątkowo publikuję w sobotę, nie w niedzielę.
Motywem przewodnim dziś będzie późna jesień.
Za co kocham późną jesień? Bo tak, ostatnio lepiej znoszę zimno i polubiłam tę porę roku.
Za to, że mogę bez opamiętania palić lawendowe, paczulowe i cynamonowe świece/woski.
KOCHAM konkretne aromaty. "Męskie", korzenne, drzewne, dymne, pudrowe. I lawendę kocham, i jaśmin, i bez. Ale takie z prawdziwą mocą, doprowadzające wrażliwców do migreny i ataku duszności. Nie dla mnie świeże kwiatki czy mdłe owocki. Podejście do truskawkowego wosku skończyło się tak, że miałam mdłości.
Lubię nosić luźne swetry i przytulne szaliki. I znoszone skórzane botki, które nigdy mnie nie obtarły.
I lubię moje polarowe spodnie od piżamy. W kolorowe bałwanki. Noszone po domu oczywiście.
Kocham jesień za to, że mogę się ubrać od stóp do głów na czarno i nikt nie patrzy na mnie dziwnie, jak to ma miejsce latem. Lubię czerń. Mój zimowy płaszcz jest szary tylko dlatego, że nie znalazłam ładnego i prostego czarnego płaszcza do kolan/ciut dłuższego, a potrzebowałam okrycia na już na wczoraj.
Bordo, brąz, szarość i granat na paznokciach dobrze się komponują z zimowymi ubraniami.
No i sezon na cytrusy. Mandarynki, pomarańcze, zielone grejpfruty, kocham je wszystkie.
W końcu nie są bez smaku jak latem, mandarynki i pomarańcze są kwaskowate i soczyste, a zielone grejpfruty pojawiają się w każdym markecie. Mogę je jeść kilogramami, codziennie. Dosłownie.
I o ile przy grejpfrutach czy pomarańczach ma to skutki uboczne w postaci kilkugodzinnego paraliżu języka (raz zjadłam kilogram pomarańczy za jednym posiedzeniem i do końca dnia nie czułam języka), to przy mandarynkach nic mnie nie powstrzymuje przed totalnym niepohamowanym obżarstwem.
W pobliskim Kaufie dziwnie na mnie patrzą, bo codziennie kupuję ok. 1,5 kg cytrusów.
Cóż, wychodzi na to, że jeżeli chodzi o ilość obejrzanych filmów, zjedzonych cytrusów i serów pleśniowych czy wypitego wina statystycznie wyprzedzam kilkunastu innych Polaków razem wziętych. Wierząc w to, że tak zwany statystyczny Polak czyta jedną książkę rocznie mogłabym do listy dodać jeszcze ilość przeczytanych książek, ale z tej liczby akurat dumna nie jestem, chciałabym czytać dużo więcej. Obecnie mam w domu kilkanaście nieprzeczytanych książek, planuję się z nimi uporać do końca roku. Tego roku, żeby nie było ;)


Mniej więcej połowa dziennej dawki :D

Ta wielka szczota mnie przerosła.
Ktoś wie, jak tego użyć i nie wydłubać sobie oczu?

Lubię. 


Testuję. A raczej mój chłop testuje.
Ja nie jadam takich rzeczy.

PODOBNE POSTY

26 komentarze

  1. Jak dobrze pójdzie za tydz i 3 dni będę mogła zjeść mandarynkę:)( łapię się na tym,że ciągle myślę o jedzeniu) . Lubię mocne zapachy mimo tego,że jestem migrenowcem ,czarnego koloru nie bardzo czerwony tak:) . Moja siostra lubi takie grube szczoteczki ,ale ona ma rzęsy do nieba a ja sobie taką szczoteczką pomalowałam i rzęsy i gałkę oczną ałć. Miłego dnia :) my dziś wieczorem ubieramy choinkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest, że jak się nie może jeść to się ciągle o tym myśli.
      Co do szczoteczki, to ja wolę silikonowe.
      Zazdroszczę choinki, ja nie mam na nią miejsca :(

      Usuń
    2. Ja też mam małe mieszkanie bo 38m2,ale choinka będzie:) . Ostatnio ciągle maluje pazurki jednym z twoich ulubionych lakierów rimmel 60 second super shine 335 Gimme Some of That piękny kolor i długo się trzyma ja już mam tydzień z małymi starciami na brzegach:)

      Usuń
    3. Prześliczny kolor :) U mnie też lakiery Rimmel dość długo się utrzymują, ale tylko wtedy gdy nałożę 3 albo 4 warstwy plus utwardzacz, dwie warstwy bez wysuszacza i utwardzacza trzymają się maksymalnie dwa dni :( Ale ja mam słabe i miękkie paznokcie, więc generalnie lakiery nie trzymają się u mnie zbyt długo, ani tańsze, ani droższe, żadne.

      Usuń
    4. tego nakładam dwie warstwy bez utrwalacza:),ale inne kolory juz tak dobrze nie trzymają:(

      Usuń
    5. U mnie najtrwalszy był Little bo peep, taka jasna szarość.

      Usuń
    6. Nie wiem, czy w ogóle ten kolor jest dostępny w drogeriach, ja kupowałam online.

      Usuń
  2. Jestem uzależniona chyba od mandarynek, nic mi się tak nie kojarzy ze świętami jak one. :D Też chcę kupić właśnie te płatki. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykłe podobno są smaczne :) Cynamonowe leżą jeszcze nienapoczęte.

      Usuń
  3. Ja niestety jestem zmuszona pożegnać się z cytrusami, także najbliższe tygodnie, w których prawie wszystko będzie nimi pachniało, to będzie ciężki okres [pochlipywanie]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym nie wytrzymała, mogę zrezygnować z mięsa (ale tylko na jakiś czas, bo kocham krwiste steki) czy słodyczy (na dobre), ale nie z owoców.

      Usuń
    2. W moim przypadku to nie kwestia wyboru.
      Ze słodyczy tak zupełnie nie mogłabym zrezygnować, ale jeśli chodzi o mięso to raczej rzadko mam na nie ochotę.

      Usuń
    3. Współczuję. U mnie słodycze to też kwestia zdrowotna, ale i tak potrafię popłynąć, brak mi czasem dyscypliny, a potem siedzę i zdycham.

      Usuń
  4. Też uwielbiam mandarynki i pomarańcze. Ten zapach, gdy naderwę skórkę i nawet na uczelni/w autobusie - czuć na cały korytarz, hehe, śmieję się, że szkoda iż w perfumach nie potrafią odwzorować tego aromatu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie chciałabym takich perfum. Akurat w świecach i perfumach lubię zupełnie inne aromaty, niż na talerzu.

      Usuń
  5. Mi w ten weekend tak bardzo podoba się słoneczna pogoda, ale coś się z Mężem nie możemy zebrać na spacer, damn!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda jest cudna, taki grudzień lubię.

      Usuń
    2. No, w końcu udało się zmajstrować spacer :D

      Usuń
    3. Dzisiaj też było bardzo ładnie, mam nadzieję, że jak najdłużej tak zostanie :)

      Usuń
  6. Uwielbiamy tak samo jak Ty cytrusy ale Angelika ma ich zakaz ;( Na szczęście jabłek i cynamonu nie musi sobie odmawiać ;P
    Co do czarnych ubrań też się z Tobą zgadzamy choć mama jak widzi nas w kolejnych czarnych spodniach czy bluzce to znów mruczy pod nosem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój TŻ tak samo marudzi czasem, że mogłabym kolorowe ubrania nosić ;)

      Usuń
  7. Oj, tak grudzień to zdecydowanie sezon na mandarynki:) Dziwnym trafem w innych miesiącach prawie ich nie jadam, choć nie mam żadnej na nie alergii i bardzo je lubię.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale Ci zazdroszczę tych mandarynek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się załapiesz na sezon, jak będziesz mogła już stałe pokarmy przyjmować :)

      Usuń

Nie zamierzam tolerować złośliwości i chamstwa,
takie komentarze będą usuwane.
Proszę o wykazanie się kulturą osobistą, dziękuję.