W sumie już nawet nie pamiętam, dlaczego.
Życie jednak ma ironiczne poczucie humoru i okazało się, że mój organizm kiepsko toleruje rzeczy smażone, pieczywo, produkty pszenne zawierające gluten i, uwaga, słodycze.
Tak, słodycze - muszę unikać cukru, a to jak wyrok dla czekoladoholika.
Nie jest to aż tak ostra "alergia" na cukier, jak się obawiałam, ale mój zmniejszony ostatnio apetyt na słodycze jest najlepszym, co mogło mi się przytrafić.
Niestety, problemy z układem pokarmowym będę mieć już zawsze, nad czym trochę ubolewam, bo bardzo mi to utrudnia życia, będąc gdzieś z dala od domu nie mogę się nażreć drożdżówkami czy zestawem w Maku, bo potem będę umierać przez kilka dni, a czego jak czego, ale bólu żołądka mam już powyżej uszu, bo w ostatnich miesiącach często mi on towarzyszył.
Takie, a nie inne wyniki badań zmusiły mnie do zaopatrzenia się w duże ilości płatków ryżowych i owsianych i powiem szczerze, że naprawdę czuję się po nich dobrze, a dodatkowo nie mają nic wspólnego z brejowatą obrzydliwą przedszkolną owsianką.
Tak, dla niektórych przedszkolną traumą jest szpinak, dla innych makaron czy ryż na słodko.
Dla mnie to owsianka, która u mnie w przedszkolu była niejadalna i zawsze ślęczałam nad nią długo po tym, jak inne dzieci zjadły też dokładki.
Dzisiejsza owsianka nie jest taka, jak ta sprzed ponad dwudziestu lat, jest pyszna.
Przemyciłam do niej kilka czekoladowych groszków ;)
Składniki na dwie porcje:
- 150 g płatków owsianych
- 300 ml mleka
- dwie łyżeczki syropu klonowego
- banan
- konfitura jagodowa
- masło orzechowe
- opcjonalnie odrobina gorzkiej czekolady
Płatki gotujemy na mleku do miękkości.
Przekładamy do miseczek, polewamy syropem.
Dodajemy konfiturę i masło orzechowe, żeby pod wpływem ciepła ładnie się rozpuściło.
Dodajemy pokrojonego na plasterki banana i czekoladę.






%5B1%5D.jpg)
