Z moimi śniadaniami bywa różnie, ale najlepsze są w weekendy, mam wtedy na ich przygotowanie więcej czasu, niż 5 minut.
Niezależnie od dnia tygodnia kanapki jem bardzo rzadko, zazwyczaj jem płatki, naleśniki, pancakes, sałatki.
Zawsze mam pełno płatków w domu, jaglane, owsiane, ryżowe.
Zazwyczaj kupuję płatki błyskawiczne, namaczanie czegokolwiek jest nie dla mnie, bo zawsze jedzenie robię spontanicznie, nie wiem, na co będę mieć ochotę jutro, za kilka godzin czy nawet za kwadrans.
P.S. Ten, kto zaznaczył na opakowaniu 400 g płatków ryżowych, że jest to 16 porcji powinien nauczyć się liczyć, bo u mnie opakowanie starcza na jakieś 5 porcji i to takich naprawdę małych.
P.S.2. Ten, kto na opakowaniu płatków owsianych napisał, żeby 100-150 g gotować w litrze mleka też raczej nie zna się zbytnio na swojej robocie.
Składniki na dwie porcje:
- 150 g płatków owsianych
- 300 ml mleka
- łyżka syropu klonowego
- 200 g mrożonych (w sezonie świeżych) owoców leśnych
- masło orzechowe
Płatki gotujemy na mleku, mrożone owoce podgrzewamy w rondelku, na koniec dodając do nich syrop.
Świeże owoce wrzucamy bezpośrednio do miseczki z płatkami.
Na koniec dodajemy masło orzechowe, by się roztopiło pod wpływem ciepła.
Miłośnicy słodkich smaków mogą posłodzić płatki, ja nigdy nie słodzę.









