Znacie może to uczucie "zjadłabym coś do porannej/przedpołudniowej kawy"?
Ja znam je doskonale. W takich wypadkach czekolada się nie sprawdza.
To te zwykłe ucierane placki są numerem jeden w kategorii "do kawy".
Mogą być z bakaliami, z owocami, bez dodatków, łączy je jedno - są banalnie proste w przygotowaniu.
Nie czyni ich to jednak mniej smacznymi, o nie.
Moje dzisiejsze ciasto jest bardzo proste, ale pyszne.
Mocno pomarańczowe, lekko wilgotne, lekkie, słodkie, ale nie przesłodzone.
W sam raz do schrupania w trakcie przerwy w pracy.
Składniki na standardową keksówkę:
- 1,5 szklanki mąki tortowej
- 150 g miękkiego masła
- szklanka drobnego cukru trzcinowego (może być biały, wtedy można dać mniej)
- 2 jajka
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 100 ml soku pomarańczowego (dobrej jakości kupnego lub świeżo wyciśniętego)
- starta skórka z jednej pomarańczy
- kandyzowane skórki pomarańczowe
- pół tabliczki białej czekolady
Mąkę przesiewamy do miski razem z proszkiem do pieczenia. Dodajemy startą skórkę, mieszamy.
Masło ucieramy z cukrem, następnie dodajemy jajka i miksujemy aż do powstania jednolitej w konsystencji masy.
Łączymy masę z sokiem pomarańczowym a następnie z mąką. Dokładnie mieszamy.
Keksówkę smarujemy tłuszczem i wysypujemy mąką. Wlewamy ciasto.
Pieczemy przez 45 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Ciasto pomimo suchego patyczka powinno być lekko wilgotne w środku, by nie było bardzo zapychające. Nie można go trzymać w piekarniku za długo.
Gotowe ciasto studzimy na kratce, w międzyczasie roztapiamy białą czekoladę (można dodać łyżkę mleka lub kwaśnej śmetany w celu uzyskania odpowiedniej konsystencji). Smarujemy nią cienko wierzch ciasta, który następnie posypujemy kandyzowaną skórką z pomarańczy.
.jpg)

