Nie wolno mi jeść nic z cukrem - taką diagnozę usłyszałam parę tygodni temu.
Po zmianie leków na tarczycę i otrzymaniu kolejnych w związku z całym tym cukrowym zamieszaniem ze zdziwieniem zaobserwowałam, że czekolada mi już nie smakuje.
Ani Milka, ani Lindt, ani Reber, ani Heidi.
Od ponad trzech tygodni nie mam najmniejszej ochoty na czekoladÄ™.
Niestety, zawsze byłam bardziej "ciastkowa", niż "czekoladowa" i do ciastek nadal mnie ciągnie.
Przypomniałam sobie niedawno o tym, że jakiś czas temu znajoma wspominała coś o bezpiecznych dla diabetyków bezcukrowych ciastkach dostępnych w Kauflandzie.
Tak właśnie znalazłam i kupiłam pierwsze ciastka hiszpańskiej marki Gullon.
Do tej pory przetestowałam różne rodzaje, dzisiaj podzielę się swoimi wrażeniami.
Do tej pory spróbowałam, oprócz ciastek widocznych na zdjęciu jeszcze waniliowych wafelków.
Wiem też, że są jeszcze dostępne wersje jednocześnie bezcukrowe i bezglutenowe, w moim Kauflandzie ich nie ma, ale podobno można je dostać w większych sklepach sieci Tesco czy E.Leclerc.
Składy, gramatury, ceny:
Chocolate chip cookies:
120 g, cena 4,99 zł
skład: mąka pszenna 41,9%, kawałki czekolady bez dodatku cukrów 25% (miazga kakaowa, substancja słodząca - maltitol, tłuszcz kakaowy, emulgator: lecytyna sojowa, aromat waniliowy), olej roślinny (wysoko oleinowy olej słonecznikowy) 16,5%, substancje słodzące: izomalt i maltitol, substancje spulchniające: wodorowęglan sodu i wodorowęglan amonu, sól, wanilia, aromaty: kokosowy, maślany.
Markizy z kremem kakaowym:
250 g, cena 5,99 zł
skład: mąka pszenna, nadzienie kakaowe 37% (substancja słodząca: maltitol, tłuszcz roślinny, naturalne kakao w proszku 12,2%, skrobia pszenna, serwatka w proszku, emulgator: lecytyna sojowa, aromat waniliowy), substancja słodząca: maltitol, olej roślinny (wysoko oleinowy olej słonecznikowy) 5%, błonnik roślinny, serwatka w proszku, substancje spulchniające: wodorowęglan sodu i wodorowęglan amonu, odtłuszczone mleko w proszku, sól, aromaty, emulgator: lecytyna sojowa, przeciwutleniacze: pirosiarczyn sodu.
Wafelki z nadzieniem waniliowym:
70 g, cena 3,49 zł
skład: mąka pszenna 29,4%, tłuszcz roślinny, emulgator: lecytyna słonecznikowa, sól, substancje spulchniające: wodorowęglan sodu i wodorowęglan amonu, barwnik: beta-karoten; nadzienie 70% (substancje słodzące: maltitol i izomalt, tłuszcze roślinne: olej palmowy i olej z ziaren palmowych, błonnik pokarmowy, skrobia pszenna, emulgator: lecytyna sojowa, aromat: wanilia).
Jak widać, wafelki są najdroższe ze wszystkich wymienionych produktów.
Mają też najgorszy skład - nie podoba mi się obecność tłuszczu palmowego.
Na całe szczęście są też najmniej smaczne i dla mnie były jednorazowym zakupem.
Nie czuć w nich wanilii, a sam wafel jest jakby zwietrzały.
Z kolei zarówno markizy, jak i ciastka z kawałkami czekolady są bardzo smaczne, w przeciwieństwie do tradycyjnych ciastek słodzonych zazwyczaj i cukrem i dodatkowo jeszcze syropem glukozowym nie są przesłodzone, są w sam raz.
Już kilkukrotnie je kupowałam i na pewno na tym nie koniec mojej przygody z ciastkami tej firmy.
Upiekłam ostatnio tak dużo ciastek, że już wszystkim się zdążyły znudzić, nawet kolegom z pracy mojego mężczyzny.
Prawdę mówiąc nie sądziłam, że wyjdzie ich aż tyle, ale co tam - nie zmarnują się. W zamkniętym opakowaniu mogą sobie długo leżeć bez szkód na ich jakości.
Inspiracją do upieczenia ich było rozczarowanie kupione w Biedronce - Bonitki z żurawiną i białą czekoladą.
Biedronkowe ciacha mi nie smakowały, ale naszło mnie na połączenie czekolady i żurawiny.
Więc kupiłam żurawinę (akurat była mieszanka żurawiny i nerkowców, więc stwierdziłam, że zrobię ciacha w dwóch wersjach) i przystąpiłam do dzieła. No dobra, może nie od razu, najpierw stwierdziłam, że mi się nie chce, ale to materiał na inną historię, niekoniecznie taką, z której jestem dumna.
Ale wracając do tematu: ciastka nie są ani praco- ani za bardzo czasochłonne, nie wymagają też wybitnych umiejętności.
Nie trzeba też do nich miliona różnych składników, prawdopodobnie to jedne z najprostszych w przygotowaniu ciastek na świecie ;)
Składniki na całkiem sporo ciasteczek:
Masło podgrzewamy, by było miękkie (nie dopuszczamy jednak do całkowitego roztopienia).
Mieszamy je z cukrem. Następnie stopniowo dodajemy mąkę i zagniatamy ciasto. Posiekane orzechy i czekoladę oraz żurawinę możemy dodać do misy z ciastem po jego wyrobieniu bądź "wciskać" je w gotowe uformowane ciasteczka. Ja swoje dodatki wrzuciłam do ciasta, dlatego ich zawartość w poszczególnych ciastkach była różna.
Swoje ciasto podzieliłam na dwie części, do każdej dodałam odpowiednie dodatki, zagniotłam każdy kawałek ciasta na kształt chleba, owinęłam folią i schowałam do lodówki na półtorej godziny.
Po upływie tego czasu rozgrzałam piekarnik do 180 stopni, każdy ciasteczkowy "chlebek" rozwałkowałam na podłużny cienki wałek, który pokroiłam na mniejsze kawałeczki. W dłoniach z każdego kawałeczka uformowałam ciastko. Ciasteczka układałam na papierze do pieczenia zachowując ok. 1 cm odstępu.
Ciastka pieczemy przez 10-12 minut.
Moje okazały się trochę za grube, warto więc je spłaszczyć bardziej, niż widać na zdjęciu.
Po ostudzeniu ciastka warto włożyć do jakiegoś w miarę szczelnego opakowania.
Prawdę mówiąc nie sądziłam, że wyjdzie ich aż tyle, ale co tam - nie zmarnują się. W zamkniętym opakowaniu mogą sobie długo leżeć bez szkód na ich jakości.
Inspiracją do upieczenia ich było rozczarowanie kupione w Biedronce - Bonitki z żurawiną i białą czekoladą.
Biedronkowe ciacha mi nie smakowały, ale naszło mnie na połączenie czekolady i żurawiny.
Więc kupiłam żurawinę (akurat była mieszanka żurawiny i nerkowców, więc stwierdziłam, że zrobię ciacha w dwóch wersjach) i przystąpiłam do dzieła. No dobra, może nie od razu, najpierw stwierdziłam, że mi się nie chce, ale to materiał na inną historię, niekoniecznie taką, z której jestem dumna.
Ale wracając do tematu: ciastka nie są ani praco- ani za bardzo czasochłonne, nie wymagają też wybitnych umiejętności.
Nie trzeba też do nich miliona różnych składników, prawdopodobnie to jedne z najprostszych w przygotowaniu ciastek na świecie ;)
![]() |
| U góry żurawina & biała czekolada, na dole nerkowce & gorzka czekolada |
Składniki na całkiem sporo ciasteczek:
- 300 g mÄ…ki pszennej
- kostka masła (200 g)
- 100 g drobnego cukru, może być trzcinowy
- 100 g gorzkiej czekolady
- 100 g deserowej czekolady
- 100 g suszonej żurawiny
- 100 g orzechów nerkowca
Masło podgrzewamy, by było miękkie (nie dopuszczamy jednak do całkowitego roztopienia).
Mieszamy je z cukrem. Następnie stopniowo dodajemy mąkę i zagniatamy ciasto. Posiekane orzechy i czekoladę oraz żurawinę możemy dodać do misy z ciastem po jego wyrobieniu bądź "wciskać" je w gotowe uformowane ciasteczka. Ja swoje dodatki wrzuciłam do ciasta, dlatego ich zawartość w poszczególnych ciastkach była różna.
Swoje ciasto podzieliłam na dwie części, do każdej dodałam odpowiednie dodatki, zagniotłam każdy kawałek ciasta na kształt chleba, owinęłam folią i schowałam do lodówki na półtorej godziny.
Po upływie tego czasu rozgrzałam piekarnik do 180 stopni, każdy ciasteczkowy "chlebek" rozwałkowałam na podłużny cienki wałek, który pokroiłam na mniejsze kawałeczki. W dłoniach z każdego kawałeczka uformowałam ciastko. Ciasteczka układałam na papierze do pieczenia zachowując ok. 1 cm odstępu.
Ciastka pieczemy przez 10-12 minut.
Moje okazały się trochę za grube, warto więc je spłaszczyć bardziej, niż widać na zdjęciu.
Po ostudzeniu ciastka warto włożyć do jakiegoś w miarę szczelnego opakowania.
Od dzisiaj obowiÄ…zuje w Biedronce gazetka "Apetyt na zimÄ™".
Jest w niej sporo fajnych produktów spożywczych, niektóre z nich to nowości, niedostępne wcześniej.
W niektórych sklepach promocyjny towar był rozłożony dzień czy dwa wcześniej, na przykład opisywane dzisiaj przeze mnie ciastka.
Zarówno Bonitki jak i Kruszynki to nazwy własne Biedronki, pod tymi markami są już inne ciastka, zazwyczaj smaczne.
Nowe Bonitki to kruche ciastka z żurawiną i kawałkami białej czekolady, natomiast Kruszynki kremowe to również kruche ciastka z kawałkami czekolady (tym razem deserowej), ale wypełnione w środku kremem orzechowym.
Jedne i drugie kosztują ok. 4 zł za ilość powyżej 150 g. Nie jest to wygórowana cena.
Jest możliwe, że to produkt limitowany i nie zostaną wprowadzone na stałe, dlatego z czystej babskiej ciekawości warto się na nie skusić ;)
Bonitki z żurawiną i białą czekoladą okazały się, niestety rozczarowaniem. Są twarde, a dodatków mają w moim osobistym odczuciu mało.
Nie mówię, że są niedobre, o nie. To nadal całkiem niezły produkt. Ale napaliłam się na tę białą czekoladę, a tu jest jej tyle, co kot napłakał, w dodatku nawet tej ilości kompletnie nie czuć. Żurawiny też jest mało, ale czuć ją mocno, jak gdyby ciastka były nią przesiąknięte. Bo samo ciastko nie ma jakiegoś specyficznego smaku, normalne kruche ciastko bez maślanego posmaku.
Bardzo subiektywnie stwierdzę, że te ciastka są dla mnie za twarde, dlatego nie kupię ich ponownie.
Nie ocenię ich jednak nisko, spokojnie zasługują na ocenę przynajmniej 6,5/10. Myślę, że wielu osobom będą smakować dużo bardziej, niż mnie.
Kruszynki kremowe z kolei posmakowały mi bardzo.
Tak bardzo, że zdecydowanie do nich wrócę.
Są mniejsze, niż Bonitki, za to grubsze, w końcu krem musi się gdzieś schować. A grubość tych ciastek daje nadzieję, że kremu może być więcej, niż dwie krople. I faktycznie jest go sporo.
Ale zacznijmy od poczÄ…tku.
Jeżeli jedliście inne Kruszynki, to mniej więcej wiecie, jak smakuje samo ciastko. Zwykłe, nie za słodkie, nie za twarde, mocno się kruszące ciastko. Na szczęście dużo mniej twarde, niż Bonitki. To znacznie podnosi moją subiektywną do granic możliwości ocenę.
Kawałków deserowej czekolady, mimo że tego nie widać na zdjęciu jest sporo. Są dość miękkie, rozpuszczają się w ustach.
Ciastko skrywa sporą ilość kremu o konsystencji Nutelli i kolorze trochę od niej jaśniejszym. Dobrze, że krem nie jest płynny, bo przy mojej wrodzonej gracji wylądowałby zapewne na podłodze albo na moich spodniach.
Konsystencja to nie jedyna wspólna cecha tego kremu z Nutellą. Smakuje dość podobnie. Oczywiście nie jest aż tak intensywnie orzechowy w smaku. Smakuje tak, jakby ktoś wymieszał Nutellę ze śmietanką w proporcjach pół na pół. Orzechowo-kremowo.
I jest bardzo smaczny, nie wyczuwam żadnego sztucznego czy innego niepożądanego posmaku.
Podsumowując: to naprawdę dobre ciastka, spieszmy się je kupować zanim znikną ze sklepów.
Ocena 9/10.
Jest w niej sporo fajnych produktów spożywczych, niektóre z nich to nowości, niedostępne wcześniej.
W niektórych sklepach promocyjny towar był rozłożony dzień czy dwa wcześniej, na przykład opisywane dzisiaj przeze mnie ciastka.
Zarówno Bonitki jak i Kruszynki to nazwy własne Biedronki, pod tymi markami są już inne ciastka, zazwyczaj smaczne.
Nowe Bonitki to kruche ciastka z żurawiną i kawałkami białej czekolady, natomiast Kruszynki kremowe to również kruche ciastka z kawałkami czekolady (tym razem deserowej), ale wypełnione w środku kremem orzechowym.
Jedne i drugie kosztują ok. 4 zł za ilość powyżej 150 g. Nie jest to wygórowana cena.
Jest możliwe, że to produkt limitowany i nie zostaną wprowadzone na stałe, dlatego z czystej babskiej ciekawości warto się na nie skusić ;)
Bonitki z żurawiną i białą czekoladą okazały się, niestety rozczarowaniem. Są twarde, a dodatków mają w moim osobistym odczuciu mało.
Nie mówię, że są niedobre, o nie. To nadal całkiem niezły produkt. Ale napaliłam się na tę białą czekoladę, a tu jest jej tyle, co kot napłakał, w dodatku nawet tej ilości kompletnie nie czuć. Żurawiny też jest mało, ale czuć ją mocno, jak gdyby ciastka były nią przesiąknięte. Bo samo ciastko nie ma jakiegoś specyficznego smaku, normalne kruche ciastko bez maślanego posmaku.
Bardzo subiektywnie stwierdzę, że te ciastka są dla mnie za twarde, dlatego nie kupię ich ponownie.
Nie ocenię ich jednak nisko, spokojnie zasługują na ocenę przynajmniej 6,5/10. Myślę, że wielu osobom będą smakować dużo bardziej, niż mnie.
![]() |
| Krem we wnętrzu Kruszynek kremowych |
Kruszynki kremowe z kolei posmakowały mi bardzo.
Tak bardzo, że zdecydowanie do nich wrócę.
Są mniejsze, niż Bonitki, za to grubsze, w końcu krem musi się gdzieś schować. A grubość tych ciastek daje nadzieję, że kremu może być więcej, niż dwie krople. I faktycznie jest go sporo.
Ale zacznijmy od poczÄ…tku.
Jeżeli jedliście inne Kruszynki, to mniej więcej wiecie, jak smakuje samo ciastko. Zwykłe, nie za słodkie, nie za twarde, mocno się kruszące ciastko. Na szczęście dużo mniej twarde, niż Bonitki. To znacznie podnosi moją subiektywną do granic możliwości ocenę.
Kawałków deserowej czekolady, mimo że tego nie widać na zdjęciu jest sporo. Są dość miękkie, rozpuszczają się w ustach.
Ciastko skrywa sporą ilość kremu o konsystencji Nutelli i kolorze trochę od niej jaśniejszym. Dobrze, że krem nie jest płynny, bo przy mojej wrodzonej gracji wylądowałby zapewne na podłodze albo na moich spodniach.
Konsystencja to nie jedyna wspólna cecha tego kremu z Nutellą. Smakuje dość podobnie. Oczywiście nie jest aż tak intensywnie orzechowy w smaku. Smakuje tak, jakby ktoś wymieszał Nutellę ze śmietanką w proporcjach pół na pół. Orzechowo-kremowo.
I jest bardzo smaczny, nie wyczuwam żadnego sztucznego czy innego niepożądanego posmaku.
Podsumowując: to naprawdę dobre ciastka, spieszmy się je kupować zanim znikną ze sklepów.
Ocena 9/10.
ZacznÄ™ ten post "z grubej rury": nie lubiÄ™ Wedla, ich czekolady sÄ… jak dla mnie strasznie przereklamowane i niespecjalne w smaku.
Tłuste, mało kremowe, mało mleczne. Nie jestem w stanie wskazać nawet jednej zjadliwej wedlowskiej czekolady. Jakieś 10 lat temu Tatrzańska była niezła, niestety czasy jej świetności dawno minęły.
Właśnie przez niechęć do firmy do nowych ciastek Wedla - Amerykanek podchodziłam bardzo sceptycznie.
Właściwie nawet nie miałam zamiaru i ochoty ich próbować.
Byłam zdania, że Kaufland, w którym najbardziej lubię robić zakupy ma w swojej ofercie tańsze i pyszne tego typu ciastka ze swoich marek własnych.
Właśnie w Kauflandzie ostatnio natknęłam się na promocję na Amerykanki.
Więc stwierdziłam "A co mi tam! Najwyżej chłop zje".
I kupiłam.
Amerykanki są dostępne w dwóch wersjach: jasne ciastko z czekoladą (chyba mleczną) i kakaowe ciastko z deserową czekoladą.
Wybrałam wersję ciemną.
W obecnej promocji w Kauflandzie za opakowanie 125g zapłaciłam 2,99zł, standardowa cena to pewnie ok. 4zł.
W opakowaniu znajduje się 9 grubych ciasteczek o średnicy ok. 5 cm. Każde z nich zawiera całkiem sporo czekoladowych "kropelek", według składu na opakowaniu 37%.
Największe zaskoczenie na plus to to, że ciastka nie są twarde, jak np. wspomniane przeze mnie kauflandowe wyroby własne czy biedronkowe Kruszynki.
Z łatwością się kruszą i nie sprawiają najmniejszego problemu z jedzeniem.
W środku są jakby bardzo delikatnie wilgotne, niczym brownies.
Samo ciastko w smaku nie jest mocno słodkie, bardzo wyraźnie kakaowe, można to odgadnąć z zawiązanymi oczami. Czekolada też nie powala słodyczą, chociaż nie jest też gorzka jak standardowa deserowa. Czuć kakao i delikatną słodycz. Czekolada nie jest twarda, jak to bywa z czekoladami Wedla, nie pozostawia też po sobie tłuszczowego posmaku, chociaż z drugiej strony chyba nie jest jej na tyle dużo, by jakiś posmak poza kakaowym zostawał.
Jeżeli chodzi o skład, to niestety można w nim znaleźć tłuszcz palmowy utwardzony, co czyni te ciastka niezbyt zdrowym przysmakiem.
Ciastka jednak są naprawdę bardzo smaczne, dlatego od czasu do czasu można zaszaleć i je zakupić ;)
Ocena ogólna: 9/10.
Tłuste, mało kremowe, mało mleczne. Nie jestem w stanie wskazać nawet jednej zjadliwej wedlowskiej czekolady. Jakieś 10 lat temu Tatrzańska była niezła, niestety czasy jej świetności dawno minęły.
Właśnie przez niechęć do firmy do nowych ciastek Wedla - Amerykanek podchodziłam bardzo sceptycznie.
Właściwie nawet nie miałam zamiaru i ochoty ich próbować.
Byłam zdania, że Kaufland, w którym najbardziej lubię robić zakupy ma w swojej ofercie tańsze i pyszne tego typu ciastka ze swoich marek własnych.
Właśnie w Kauflandzie ostatnio natknęłam się na promocję na Amerykanki.
Więc stwierdziłam "A co mi tam! Najwyżej chłop zje".
I kupiłam.
Amerykanki są dostępne w dwóch wersjach: jasne ciastko z czekoladą (chyba mleczną) i kakaowe ciastko z deserową czekoladą.
Wybrałam wersję ciemną.
W obecnej promocji w Kauflandzie za opakowanie 125g zapłaciłam 2,99zł, standardowa cena to pewnie ok. 4zł.
W opakowaniu znajduje się 9 grubych ciasteczek o średnicy ok. 5 cm. Każde z nich zawiera całkiem sporo czekoladowych "kropelek", według składu na opakowaniu 37%.
Największe zaskoczenie na plus to to, że ciastka nie są twarde, jak np. wspomniane przeze mnie kauflandowe wyroby własne czy biedronkowe Kruszynki.
Z łatwością się kruszą i nie sprawiają najmniejszego problemu z jedzeniem.
W środku są jakby bardzo delikatnie wilgotne, niczym brownies.
Samo ciastko w smaku nie jest mocno słodkie, bardzo wyraźnie kakaowe, można to odgadnąć z zawiązanymi oczami. Czekolada też nie powala słodyczą, chociaż nie jest też gorzka jak standardowa deserowa. Czuć kakao i delikatną słodycz. Czekolada nie jest twarda, jak to bywa z czekoladami Wedla, nie pozostawia też po sobie tłuszczowego posmaku, chociaż z drugiej strony chyba nie jest jej na tyle dużo, by jakiś posmak poza kakaowym zostawał.
Jeżeli chodzi o skład, to niestety można w nim znaleźć tłuszcz palmowy utwardzony, co czyni te ciastka niezbyt zdrowym przysmakiem.
Ciastka jednak są naprawdę bardzo smaczne, dlatego od czasu do czasu można zaszaleć i je zakupić ;)
Ocena ogólna: 9/10.
Bonitki to ciastka zbożowe dostępne w sieci Biedronka, kosztują one (o ile się nie mylę) chyba 2,99 zł.
Uwielbiam biedronkowe ciastka i Bonitki zbożowe nie są żadnym wyjątkiem.
Producent twierdzi, że ciastka zawierają mąkę pełnoziarnistą i płatki owsiane, składu nie sprawdzałam, bo w przypadku słodyczy przeważnie wolę nie wiedzieć ;)
Są pyszne, chrupiące, ale nie za twarde, lekko "ziarniste" w konsystencji, czekolada jest dobrej jakości i smaczna.
Mają jedną wadę, która w sumie jest też zaletą.
WciÄ…gajÄ…, i to niesamowicie.
Ciężko jest poprzestać na jakiejś ludzkiej ilości, zazwyczaj kończy się zjedzeniem całej bądź prawie całej paczki za jednym posiedzeniem.
Wersji bez czekolady nie próbowałam, ale zapewne też jest pyszna, ja wolę się zasłodzić do granic możliwości i pozostanę przy Bonitkach z czekoladą :)
Uwielbiam biedronkowe ciastka i Bonitki zbożowe nie są żadnym wyjątkiem.
Producent twierdzi, że ciastka zawierają mąkę pełnoziarnistą i płatki owsiane, składu nie sprawdzałam, bo w przypadku słodyczy przeważnie wolę nie wiedzieć ;)
Są pyszne, chrupiące, ale nie za twarde, lekko "ziarniste" w konsystencji, czekolada jest dobrej jakości i smaczna.
Mają jedną wadę, która w sumie jest też zaletą.
WciÄ…gajÄ…, i to niesamowicie.
Ciężko jest poprzestać na jakiejś ludzkiej ilości, zazwyczaj kończy się zjedzeniem całej bądź prawie całej paczki za jednym posiedzeniem.
Wersji bez czekolady nie próbowałam, ale zapewne też jest pyszna, ja wolę się zasłodzić do granic możliwości i pozostanę przy Bonitkach z czekoladą :)
Mamy dziś chłodny i deszczowy dzień, szary, bury i ponury. Taki, który aż się prosi o coś poprawiającego nastrój. A co lepiej poprawia nastrój, niż czekolada?
Ciastka z czekoladÄ…!
Upiekłam proste i pyszne chocolate chip cookies.
Składniki na ok. 15 sporych ciasteczek:
Masło roztapiamy, zostawiamy do przestudzenia.
Jajko ucieramy z cukrem, ciągle miksując dodajemy masło, mąkę, sól i sodę.
Jeżeli ciasto jest nadal za rzadkie lub za klejące, dodajemy więcej mąki.
Ciasto nakładamy łyżką na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, jedno ciastko to porcja wielkości orzecha włoskiego. Ciastka spłaszczamy i dekorujemy czekoladą.
Pieczemy ok. 12 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Ciastka w momencie wyciągania z piekarnika powinny być miękkie.
Studzimy je na kratce.
Smacznego!
Ciastka z czekoladÄ…!
Upiekłam proste i pyszne chocolate chip cookies.
Składniki na ok. 15 sporych ciasteczek:
- jajko
- 3/4 szklanki cukru
- szklanka mÄ…ki
- szczypta soli
- łyżeczka sody
- 50 g masła
- czekoladowe kropelki bądź pokrojona na małe kawałeczki deserowa czekolada
Masło roztapiamy, zostawiamy do przestudzenia.
Jajko ucieramy z cukrem, ciągle miksując dodajemy masło, mąkę, sól i sodę.
Jeżeli ciasto jest nadal za rzadkie lub za klejące, dodajemy więcej mąki.
Ciasto nakładamy łyżką na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, jedno ciastko to porcja wielkości orzecha włoskiego. Ciastka spłaszczamy i dekorujemy czekoladą.
Pieczemy ok. 12 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Ciastka w momencie wyciągania z piekarnika powinny być miękkie.
Studzimy je na kratce.
Smacznego!
Jeden z moich ostatnich zakupów. Ciastka a'la Oreo, kupione w Biedronce za 3,49 zł. Z wyglądu praktycznie identyczne jak pierwowzór, a jak jest z ich smakiem?
Ciastka są zapakowane w kartonik. Po otworzeniu znajdujemy 4 zafoliowane paczuszki, w każdej z nich znajdują się 4 ciastka. Są to mocno kakaowe markizy przełożone śmietankowym kremem.
Bardziej miękkie, niż Oreo, ale wcale nie gorsze w smaku.
Ciastko jest kruche, a krem gładki i naprawdę śmietankowy. I jest go dużo, dzięki czemu ciastko nie jest za suche i zapychające.
O2 te mogą być wykorzystane do lodów czy sernika po pokruszeniu, nadadzą naszym deserom kakaowy posmak.
Mam nadzieję, że wejdą w Biedronce do stałej sprzedaży.
Jeżeli się wahacie, czy je kupić, to ja je polecam :)
Ciastka są zapakowane w kartonik. Po otworzeniu znajdujemy 4 zafoliowane paczuszki, w każdej z nich znajdują się 4 ciastka. Są to mocno kakaowe markizy przełożone śmietankowym kremem.
Bardziej miękkie, niż Oreo, ale wcale nie gorsze w smaku.
Ciastko jest kruche, a krem gładki i naprawdę śmietankowy. I jest go dużo, dzięki czemu ciastko nie jest za suche i zapychające.
O2 te mogą być wykorzystane do lodów czy sernika po pokruszeniu, nadadzą naszym deserom kakaowy posmak.
Mam nadzieję, że wejdą w Biedronce do stałej sprzedaży.
Jeżeli się wahacie, czy je kupić, to ja je polecam :)














