W sumie nie planowałam żadnych świątecznych przepisów.
Nie tylko dlatego, że właściwie nie obchodzę Świąt.
Jakoś nie chce mi się już blogować, typowy niechcemisizm jest jednym z powodów, dla których od jakiegoś czasu często pojawiają się u mnie myśli o zawieszeniu bloga (czy to w ogóle poprawne sformułowanie?).
Ale że metodą prób i błędów udało mi się zrobić naprawdę zacny barszcz z dodatkiem grzybów, to podzielę się przepisem, może akurat komuś się przyda na Wigilię ;)


Składniki na ok. 6 porcji:

  • kilogram buraków
  • 1.5 litra wody
  • pęczek włoszczyzny (kawałek pora, selera, marchewka i nieduża pietruszka)
  • pół małej cebuli
  • kilka łyżek suszonych grzybów
  • ząbek czosnku, 2 listki laurowe, 2 łyżki cukru/ksylitolu, łyżka soku z cytryny, pieprz, sól, majeranek do smaku


Grzyby najlepiej jest namoczyć w zimnej wodzie na kilka godzin przed przystąpieniem do gotowania.
Buraki obieramy i kroimy na średnio grube plastry lub kostkę (ja wolę kroić wszystko w plastry), to samo robimy z włoszczyzną.
Zalewamy warzywa wodą, dodajemy liście laurowe i zagotowujemy.
Cebulę należy przypalić nad gazem jak do rosołu, ząbek czosnku obrać i pokroić na kilka mniejszych kawałków, dorzucić wszystko do garnka.
Po ok. pół godziny od zagotowania dodajemy grzyby razem z wodą, w której się moczyły.
Po kolejnym kwadransie dodajemy cukier, pieprz, sól, majeranek i sok z cytryny.
Gotujemy barszcz jeszcze przez ok. 10 minut.
Gotowy barszcz najlepiej jest odstawić na co najmniej kilka godzin, potem podgrzać i podawać.
Ja zazwyczaj przygotowuję go rano, a wieczorem odcedzam, podgrzewam i podaję.
Was też dotyczy całkowita niemoc zakupowa w grudniu?
Najpierw nie wiecie, co kupić, miotacie się, przeglądacie Allegro i ostatecznie odkładacie to na później.
A jak już doznajecie olśnienia (albo ktoś Wam łaskawie podpowie), to jest później niż "później" i biegacie po sklepach i robicie wszystko na ostatnią chwilę?
Prezenty dla typowych foodies to tak naprawdę bułka z masłem.
Jedna drobna wskazówka - w kuchni mało jest rzeczy, których może być "zbyt wiele".
Przykładowo: mam 10 mis do serwowania, ale i tak naprawdę ucieszyłabym się z kolejnej. Albo z trzech.
I tej zasady można śmiało się trzymać, pod warunkiem oczywiście, że osoba obdarowywana nie mieszka w mikroskopijnym mieszkaniu i nie narzeka ciągle na to, jak to strasznie nie ma na nic miejsca.
W kuchni zawsze wszystko się przyda, w każdych ilościach - kieliszki, patery, misy.
Nie oszukujmy się, nie ma chyba osób posiadających wszystko w minimalnej ilości typu jeden talerz/miska/widelec na osobę. Im więcej gadżetów, tym lepiej. I im bardziej są urocze, tym jeszcze lepiej.
Kupujmy rzeczy praktyczne (bo po co komuś coś, co będzie tylko stać i się kurzyć), ale też i ładne.
Funkcjonalne, ale nie do końca takie, jakie obdarowywana osoba kupiłaby sobie sama.
Bardziej fantazyjne/wyszukane/inne, niż dana osoba używa na co dzień.
Ikea, Empik, Duka, czy Home & you to tylko początek, pełno jest e-sklepów z podobnym asortymentem.
Jak to mówią "sky is the limit", ja Wam przedstawię moje przykładowe propozycje.
Wszystkie z nich pochodzą z trzech sklepów: Ikea, Home&you i a-Tab.
Są łatwe do namierzenia i nie zabijają ceną.



Co można kupić osobie lubiącej gotowanie i jedzenie?

Ładne kubki/filiżanki.
Kubków nigdy nie może być za dużo.
Jeżeli szafka się nie domyka, to oznacza tylko tyle, że mamy za mało szafek.
Przez "ładne kubki" rozumiem coś z trochę wyższej półki, niż kubki za 2 złote z Auchan znalezione pomiędzy wybieraniem makaronu, a poświęceniem całych cennych trzech minut na wybór piwa.
Niech nowe kubki cieszą oczy osoby nimi obdarowanej.
Można również pokusić się o zestaw kilku kubków lub o zestaw wzbogacony o dodatkowe akcesoria.








Akcesoria herbaciano/kawowe - dzbanki, zaparzacze.
Uwielbiam herbatę. Mam pełno zaparzaczy takich na jedną porcję.
Dużego dzbanka sama bym sobie pewnie nie kupiła. Na szczęście dostałam go rok temu w prezencie.
I teraz nie wyobrażam sobie poranka bez niego. Rewelacyjnie sprawdza się też, gdy mam gości. 
No i oczywiście jest świetnym patentem na prezent. Każdy miłośnik herbaty się ucieszy.





Bidony, butelki do zabierania na siłownię.
Idealny gadżet dla osoby ćwiczącej - czy to siłownia, bieganie, czy rower.
Pełno jest w sklepach atrakcyjnych wizualnie bidonów.
Niektóre mają dodatkowe wyposażenie, np. wkłady chłodzące czy miejsce na owoce.



Ładne szkło - szklanki czy kieliszki do wina.
Chyba każdy ma w domu zwykłe kieliszki z bezbarwnego szkła.
A przyjemniej pije się wino z bardziej fantazyjnych kieliszków.
Poszukajcie barwionego szkła lub nietypowych kształtów.






Patery, kosze, misy na owoce.
Bo nawet pospolite jabłka mogą się ładniej prezentować na blacie czy stole.









Funkcjonalne i ładne pojemniki na lunch.
Pewnie, że można nosić sobie obiad do pracy w pojemniku z Biedronki za 2,50 zł.
Ale można też sprawić sobie lub komuś solidniejszy pojemnik.
Silikonowe składane, z funkcją termosu, pojemniki na zupę.

Mleczniki, dzbanki do spieniania mleka.
Bardzo przydatne przy leniwych weekendowych śniadaniach.
I jakie urocze!



Zestawy do fondue.
Przydają się i w zimie do tradycyjnego fondue serowego i latem - do fondue z czekolady.
Jak dla mnie zdecydowanie lepsze, niż czekoladowe fontanny spotykane często na weselach.





Dzbanki i karafki na napoje.
Jak wyżej w przypadku kieliszków - ładne szkło jest zawsze w cenie.
Karafki na wodę czy wino przydadzą się w każdym domu.





Chlebak.
Większość chlebaków, jakie widuję u znajomych, to stare drewniane lub plastikowe.
Prawdę mówiąc, niezbyt są one urodziwe.
A można obecnie dostać bardzo ładne i funkcjonalne chlebaki.
Na przykład taki z bambusową deską w zestawie.



Akcesoria do pieczenia.
Zestawy foremek, silikonowe stolnice, wałki z wzorkami.
Wszystko dla miłośników pieczenia.
Moim hitem jest forma do wykrawania wielu ciastek jednocześnie.
Jest oszczędność czasu i nie ma zabawy ze skrawkami ciasta.








Słoje na ciastka.
Dla ciasteczkowych potworków. Żeby ciacha były dłużej świeże.





Młynki do przypraw.
Bo świeżo zmielony pieprz smakuje dużo lepiej, niż proszek z saszetki.




Fartuchy, ozdobne rękawice, bieżniki.
Po to, żeby udowodnić, że można w kuchni wyglądać ładnie.
I w estetyczny sposób chronić się przed uszkodzeniami ciała.
Zwłaszcza, jak jest się niezdarą.
P.S. Chciałabym być takim pierniczkiem ;)




Przyprawniki, solniczki, pieprzniczki, pojemniki na oliwę.
Bo nikt nie lubi walających się papierowych saszetek z przyprawami.
A solniczka i pieprzniczka wcale nie muszą być nudne i brzydkie.







Maselniczka.
Jeden z moich ulubionych kuchennych wynalazków.
Bo margaryna nie jest dla mnie wynalazkiem jadalnym.
A przechowując masło w lodówce mamy kamyczek niezdatny do rozsmarowania.
Masło idealnie jest przechowywać w maselnicy napełnionej wodą.




Tarka do sera z pojemnikiem.




Shaker do drinków.
Z przepisami. Lubię to!




Porządny kubek termiczny.
Bo przez zachwalany na Wizażu kubek z Biedronki mój portfel i parę innych rzeczy zakończyło swój żywot po kawowej powodzi na całą torbę.
Warto zainwestować w dobry kubek.




Taca do serwowania lub obrotowa taca na przekąski.
Zwłaszcza ta druga to niezastąpiony gadżet na domówce.
Każdy może sobie obrócić tacę w swoją stronę i sięgnąć po ulubione przekąski.





Waga kuchenna.
Na przykład taka w stylu retro.


Sałatka jarzynowa. 
Kilka razy do roku na każdym polskim stole, nieodzowny element świątecznego menu.
Nigdy nie byłam zbyt wielką fanką tej sałatki, bo większość osób robi ją jednak w wersji ciężkiej, tłustej i mocno tuczącej.
Teraz jednak jakoś mnie naszło i sałatka pojawi się również na moim wigilijnym stole.
Jest jednak troszkę odchudzona i dość łagodna w smaku, mnie bardzo pasują takie proporcje.




Składniki na porządną wielką michę sałatki:
- 3 spore ziemniaki
- 5 sporych marchewek
- 3 pietruszki
- 5 jajek
- jedno duże jabłko
- 2-3 niewielkie ogórki konserwowe
- jedna puszka kukurydzy
- jedna puszka groszku (można też dać ugotowany mrożony, jest smaczniejszy)
- mały (ok. 200 g) kubek jogurtu naturalnego
- łyżka majonezu
- sól, pieprz





Ziemniaki, marchewki, pietruszki gotujemy, jajka gotujemy na twardo.
Jabłko ścieramy na tarce o grubych oczkach, pietruszki, marchewki, ziemniaki, ogórki i jajka kroimy w kostkę.
W misce mieszamy pokrojone składniki z kukurydzą, groszkiem, jabłkiem, jogurtem, majonezem i przyprawami. Odstawiamy do lodówki na co najmniej dwie godziny.