Mięso, papryka i ajvar z makaronem.
Dla mnie całość odrobinę zbyt pikantna, ale mojemu mężczyźnie smakowało.
- 200 g makaronu
- 200 g mielonej wołowiny
- pół czerwonej papryki i pół zielonej
- cebula
- szklanka passaty z pomidorów
- 3-4 spore łyżki ajvaru
- sól, pieprz, chilli
- odrobina tłuszczu do smażenia
Zalewamy passatą i gotujemy na małym ogniu przez 5-7 minut.
Na koniec dodajemy ajvar i przyprawy.
Dziwne podobno jest to, że lubię pleśniowe sery, a nie znoszę słodkich win (fuj, wino ma być wytrawne, najlepiej białe i południowoeuropejskie).
Dziwne jest to, że poza gulaszami i zupami kremami nie zjem nic odgrzewanego.
Odgrzewane mięso czy odgrzewany rosół? W życiu!
Dziwnym jest to, że passatę z pomidorów wykorzystuję w kuchni namiętnie, a świeżych pomidorów nie znoszę. No dobra, to akurat faktycznie jest dziwne.
Dziwne jest to, że darzę wielką miłością świeże ogórki, a małosolne, konserwowe, kiszone czy jakie tam jeszcze są mogą dla mnie nie istnieć, bo w życiu bym ich nie tknęła.
Dziwne jest to, że mogę twierdzić, że kaszanka czy czernina mnie brzydzi, skoro nigdy jej nie jadłam. Nie muszę jej jeść, sam sposób przygotowania skutecznie mnie zniechęca.
Dziwne jest to, że świeże winogrona wcinam kilogramami, a rodzynki są be.
Dziwne jest to, że z papryką mam trochę podobnie, jak z ogórkami, tylko że na odwrót. Pieczoną kocham (ale tylko czerwoną), za świeżą nie przepadam.

