W sobotę pora na coś słodkiego!
A może zdrowe słodkości?
Może "zdrowe" to za dużo powiedziane, ale na pewno nieszkodliwe ;)
Dzisiejsze babeczki nie majÄ… w sobie ani grama cukru czy glutenu.
I do tego sÄ… przeurocze.
Składniki na 12 sztuk:
- 100 g bezcukrowej czekolady (np. słodzonej stewią czy maltitolem)
- kilka potężnych łyżek kakao
- 100 g mąki ryżowej
- 100 g mielonych migdałów
- 3 jajka
- 100 g ksylitolu
- 100 g masła
- łyżeczka proszku do pieczenia
3/4 czekolady rozpuszczamy razem z masłem w kąpieli wodnej.
Mąkę łączymy z migdałami i proszkiem do pieczenia.
Ksylitol miksujemy z jajkami.
Masę czekoladowo-maślaną dodajemy do jajek z ksylitolem.
Następnie wsypujemy mąkę zmieszaną z innymi sypkimi składnikami.
Dodajemy kakao. Jeżeli masa jest za gęsta można ją rozrzedzić mlekiem.
MasÄ™ przelewamy do foremek.
Pozostałą czekoladę drobno siekamy i posypujemy nią wierzchy babeczek.
Pieczemy przez 25 minut w 180 stopniach.
Ileż to razy natknęłam się w internecie (głównie na Wizażu) na zachwyty nad tymi rurkami? Nie jestem w stanie zliczyć.
Rurki waflowe kojarzyły mi się jednak bardziej z takimi na wagę: twardymi, z mało smakowitym również twardym i sztucznawym nadzieniem.
Dlatego właśnie duuużo czasu minęło, zanim po raz pierwszy biedronkowy produkt zakupiłam.
Ba, nawet letnia promocja -30% na wszystkie ciastka mnie nie przekonała, zakupiłam wtedy zupełnie co innego (Twistery z nadzieniem wiśniowym - bajka!).
Nadszedł jednak taki dzień, kiedy nie wiedziałam na co konkretnie mam ochotę.
Przeszłam koło rurek Tasso kilka razy rzucając w ich stronę spojrzenie zarówno zaciekawione i nieufne. Aż w końcu stwierdziłam "A co tam!" i wpakowałam paczkę waniliowych rurek do koszyka.
"Najwyżej chłop zje" :D
Rurki kosztują 3,99 zł, są dostępne w dwóch smakach: kakaowym i waniliowym.
Normalnie wzięłabym na spróbowanie pewnie najpierw kakaowe, ale miałam w pamięci to, że 90% zachwytów dotyczyło jednak tego drugiego smaku.
Więc na pierwszy ogień poszły waniliowe. Już po pierwszym małym kawałku pierwszej rurki wiedziałam, że je pokocham. Niestety, bo kocham je do tego stopnia, że potrafię za jednym razem zeżreć pół paczki.
Największy plus - rurki (w sensie ta waflowa część) nie są twarde! Są delikatne i idealnie chrupkie, kruszą się nawet pod dotykiem palca. Normalnie bym pewnie na to kruszenie narzekała, ale mam teraz przynajmniej pretekst, żeby trochę częściej zagonić chłopa do odkurzania.
A wracając do rurek: nadzienie nie jest ani twarde, ani sztuczne, ani nie smakuje przeterminowaną margaryną. Jest PYSZNE. Ma konsystencję ubitej śmietanki, jest delikatne, mocno waniliowe w smaku i zapachu.
Całość jest boska i mocno uzależniająca, od paru tygodni kupuję te rurki nałogowo.
Nawet sobie żartuję, że "mogliby coś zmienić w tych cholernych rurkach, bo są za dobre, nie sposób się oderwać".
Po kilku paczkach rurek waniliowych przyszła pora na degustację drugiego smaku. Bo a nuż widelec znowu jestem dziwolągiem i druga wersja będzie dla mnie jeszcze lepsza?
Jak pomyślałam, tak też zrobiłam i kupiłam tym razem nie jedno, a dwa opakowania. Żeby sobie porównać, a nie żeby zjeść więcej - tak sobie wmawiam.
Kakaowe rurki w moim odczuciu różnią się nieco od waniliowych.
Wafel wydaje się troszkę (niewiele, ale jednak wyczuwalnie) twardszy, nadzienie też jest nieco bardziej zbite.
Sam wafel w smaku (poza tą twardością) jest identyczny w obu wersjach. Nadzienie kakaowe przypomina mi trochę ciastka Hit.
Ta wersja też jest bardzo smaczna, ale to nie TO. Waniliowe rurki są po prostu lepsze, a na pewno są słodsze.
Mojemu facetowi właśnie z tego powodu bardziej smakują kakaowe. I bardzo dobrze, będzie więcej waniliowych dla mnie :D