Owsianka nie jest moim ulubionym śniadaniem, ale czasami mam na nią ochotę. Ochota ma to do siebie, że przychodzi znienacka i wtedy w ruch idą płatki błyskawiczne, ale czasem zaplanuję sobie weekendowe śniadanie z wyprzedzeniem.
Wtedy zalewam płatki na noc wodą i rano dalej się z nimi "bawię".
Ta owsianka jest słodka, idealna na leniwe niedzielne śniadanie.



Składniki na dwie porcje:

  • 100 g płatków owsianych
  • szklanka wody
  • szklanka mleka
  • 3-4 łyżki cukru trzcinowego/miodu/syropu klonowego (u mnie syrop)
  • 50 g białej czekolady posiekanej na kawałki
  • garść jagód goji
  • szczypta soli



Płatki wrzucamy do rondelka, zalewamy wodą i odstawiamy na noc.
Rano doprowadzamy do wrzenia, gotujemy przez ok. 2-3 minuty.
Dolewamy mleko i gotujemy do zgęstnienia, dodajemy sól, cukier/miód/syrop, czekoladę i jagody, podajemy od razu.
I mamy już grudzień. Ten czas niesamowicie leci, za miesiąc mam urodziny, niebezpiecznie zbliżam się do trzydziestki.
Ale niech czas leci, byle do wiosny, bo chłody zdecydowanie mi nie służą.
Rozgrzewam się jak mogę: korzenne wypieki, gorąca kawa i herbata i rozgrzewające posiłki.
Dzisiejsza soczewica z kiełbasą jest bardzo rozgrzewająca, choć nie jest mocno pikantna.
Wyrazista, sycąca i banalnie prosta do przygotowania.






Składniki:

  • dwie szklanki czerwonej soczewicy, dokładnie opłukanej
  • 200 g dobrej jakości kiełbasy (można zastąpić kurczakiem, cielęciną, czy innym mięsem)
  • szklanka passaty z pomidorów
  • 100 ml mleczka kokosowego
  • łyżeczka curry
  • szalotka
  • łyżka oleju
  • pół łyżeczki garam masala
  • pieprz, tymianek, chilli
  • świeże zioła - szczypiorek, pietruszka, kolendra

Soczewicę gotujemy w delikatnie osolonej wodzie przez 10-12 minut.
Kiełbasę (lub inne wybrane mięso) kroimy na półplasterki, szalotkę na piórka i podsmażamy jedno i drugie na oleju przez 4-5 minut.
Dodajemy odcedzoną soczewicę, zalewamy całość passatą i mleczkiem kokosowym.
Doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień na minimalny, dodajemy przyprawy i gotujemy przez 10 minut.
Podajemy na ciepło, z pieczywem.
Jestem seromaniaczką, wszystko smakuje lepiej z serem ;)
Tarta z camembertem jest pyszna, bardzo delikatna (pewnie zbyt mdła dla wielbicieli ostrego, wyrazistego jedzenia), a dzięki dodatkowi świeżego lubczyku aromatyczna.







Składniki:
Kruche ciasto:

  • 200 g mąki pszennej 
  • 100 g zimnego masła
  • opcjonalnie odrobina bardzo zimnej wody/kwaśnej śmietany
  • pół łyżeczki soli

Nadzienie:

  • 2 jajka
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 100 g tartego żółtego sera (może być cheddar, parmezan, grana padano, wedle upodobań)
  • 200 g sera camembert (naturalny lub z dodatkami, np. z ziołami, z pieprzem, z grzybami)
  • sól, pieprz
  • świeży siekany lubczyk





Z podanych składników zagniatamy kruche ciasto, powinno być gładkie w konsystencji.
Zawijamy je w folię i wkładamy na 30-40 minut do zamrażarki.
Jajka roztrzepujemy, mieszamy z kremówką, tartym serem, doprawiamy solą i pieprzem.
Schłodzone ciasto rozwałkowujemy. Wylepiamy nim wysmarowaną tłuszczem formę do tarty. Nakłuwamy widelcem, podpiekamy przez 5 minut w temperaturze 200 stopni.
Wyjmujemy ciasto, wylewamy na nie masę jajeczno-serową. Następnie wykładamy na nie pokrojony w plasterki camembert, posypujemy całość lubczykiem.
Pieczemy przez dodatkowe 30 minut w 180 stopniach. Podajemy na ciepło.
Dzisiejsza sałatka jest bardzo jesienna, pożywna, sama w sobie może być rewelacyjnym posiłkiem, niezbyt pasuje na dodatek do obiadu.
Składniki użyte do jej zrobienia są bardzo popularne, całość jest tania i sycąca.





Składniki:

  • jeden duży por - biała i jasnozielona część
  • 3 jajka ugotowane na twardo
  • pół puszki kukurydzy
  • sól, pieprz
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • łyżka majonezu (można pominąć)
  • świeży szczypiorek


Pora siekamy drobno w plasterki, jajka kroimy w kostkę.
W misce mieszamy pora, jajka, kukurydzę, dodajemy jogurt i majonez, doprawiamy do smaku. 
Na samym końcu dodajemy posiekany szczypiorek.
Podajemy z pieczywem.
Lubicie masło orzechowe?
Te muffinki są pozycją obowiązkową w menu każdego wielbiciela słonego masła.
Są naprawdę mocno orzechowe, trochę tłustawe, sycące - spokojnie mogą robić za drugie śniadanie.
Można podawać je polane syropem klonowym, dla mnie to co prawda za dużo szczęścia i słodyczy na raz, ale moja brzydsza połowa była bardzo z tego połączenia zadowolona.





Składniki na ok. 12 muffinek:
  • 150-180 g mąki tortowej
  • pół szklanki mleka
  • 100 g drobnego cukru
  • 100 g masła orzechowego
  • dwie łyżki stołowe oleju rzepakowego
  • 2 jajka
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • pół łyżeczki soli
  • migdały w płatkach
  • opcjonalnie: siekane orzechy (dowolny rodzaj)

Mąkę, cukier, sól, proszek do pieczenia mieszamy w jednej misce, mleko, olej, jajka i masło orzechowe w drugiej.
Łączymy wszystkie składniki, dodajemy orzechy.
Napełniamy foremki masą (do 2/3 wysokości), posypujemy górę płatkami migdałów.
Pieczemy przez 20-25 minut w 180 stopniach.
Jak to mówią, najgorsze jest zawsze pierwsze 5 dni po weekendzie.
Ciężko było mi się przestawić na tryb "pracuję od 7 do 15" po czterech tygodniach L4.
Skończyło się oglądanie kilku filmów dziennie, nad czym bardzo ubolewam, bo chciałabym mieć więcej czasu na filmy i książki.
Ostatnio też stwierdziłam, że obejrzałabym coś nowego, sporo seriali oglądałam i porzuciłam.
I padło na Sherlocka, podejście numer dwa. Podejście pierwsze miało miejsce zaraz po końcu emisji pierwszego sezonu, być może nie skupiałam się za specjalnie na oglądaniu (no dobra, na pewno się nie skupiałam), a Friday Night Lights jest doskonałym przykładem tego, że coś, co na początku mi nie podeszło mogę za jakiś czas zacząć uwielbiać (logika...).

Takie zakupy w Almie poczyniłam.



Tylko mandarynkowy jest zjadliwy, wiśniowy wręcz wstrętny



Dzisiejszy post powinien się nazywać "obiad w 5 minut", bo naprawdę dosłownie tyle potrzeba, aby na stole pojawiły się parujące talerze z gotowym posiłkiem.
Niektóre gotowe dania wymagają więcej czasu, a dzisiejszy makaron jest z pewnością od nich zdrowszy, a także smaczniejszy.
Kluczem do sukcesu jest dobry makaron, ser i masło.
W niektórych sklepach (np. w Lidlu, ale pewnie też i w droższych sieciach) można kupić świeży makaron, leży on w lodówkach i często jest aromatyzowany.
Testowałam ten przepis przy różnych makaronach i najlepiej wypada ten o smaku chilli, warto taki makaron kupić.
Jego największą zaletą jest to, że gotuje się go dużo krócej, niż makarony suszone, wystarczy 2-3 minuty.





Składniki na danie dla dwóch osób:

  • 250 g świeżego makaronu o smaku chilli (albo innego makaronu, jednak naprawdę polecam ten)
  • 50 g dobrej jakości masła
  • 50 g tartego parmezanu
  • świeżo zmielony pieprz
  • opcjonalnie: chilli w płatkach, świeżo siekana pietruszka


Ugotowany makaron mieszamy z masłem aż do jego roztopienia, dodajemy pieprz, na talerzach obficie posypujemy parmezanem.
Można dodać inne zioła (najlepiej świeżo posiekane).
Sezon na dynię powoli dobiega końca. Nie mam niestety przemysłowej zamrażarki (nad czym bardzo ubolewam, bo gdybym miała, to zapełniłabym ją szybko sezonowymi pysznościami), więc korzystam z niego, jak tylko mogę.
Sałatka z dynią jest pożywna, trochę nietypowa i bardzo intensywna w smaku.
Dodatki sprawiają, że nie każdemu musi pasować, warto jednak samemu się przekonać.




Składniki na dwie porcje:

  • pół opakowania (ok. 50 g) rukoli
  • 200 g pieczonej dyni (u mnie piżmowa)
  • 50 g mozzarelli z zalewy
  • ocet balsamiczny
  • oliwa z oliwek
  • tymianek
  • sok z cytryny
  • szczypta curry
  • sól, pieprz
  • migdały w płatkach (można je uprażyć)


Rukolę myjemy i wykładamy na talerze, dynię kroimy w kostkę, wrzucamy do miski, posypujemy solą, pieprzem, curry, skrapiamy oliwą i sokiem z cytryny, mieszamy, aby dokładnie obtoczyć wszystkie kawałki dyni.
Wykładamy dynię na rukolę, dodajemy pokrojoną w plastry mozzarellę.
Polewamy sosem z octu balsamicznego zmieszanego z oliwą, tymiankiem i posypujemy płatkami migdałów.
Dużo widziałam bardzo podobnych mieszanek w sklepach.
W Lidlu były kiedyś bardzo podobne warzywa z masłem. Miały na Wizażu sporo wielbicielek ;)
Też je kiedyś z ciekawości kupiłam, a potem je wycofali.
Postanowiłam, że zrobię własną mieszankę, bo czego, jak czego, ale marchewek, groszku i kukurydzy raczej w sklepach nie zabraknie ;)





Składniki na jeden obiad dla 2 osób:

  • dwie nieduże marchewki
  • szklanka mrożonego groszku (z puszki się nie nadaje)
  • pół puszki kukurydzy
  • 2-3 łyżki masła
  • tymianek, sól, pieprz, koperek, pietruszka, majeranek



Marchewki kroimy w drobną kostkę, wrzucamy do rondla razem z groszkiem, zalewamy odrobiną wody i dusimy na małym ogniu przez 8-10 minut. 
Po upływie tego czasu warzywa powinny być już dość miękkie, dodajemy masło, kukurydzę i przyprawy i dusimy przez jeszcze kilka minut.
Podajemy na ciepło.
Można zrobić więcej na zapas i zamrozić.