Ostatnio publikowałam przepis na pikantne ćwiartki z kurczaka.
Dzisiaj przepis na ćwiartki zapiekane ze świeżą włoszczyzną.
Włoszczyzna zalegała mi w lodówce kilka dni, nie miałam pomysłu na zupę, więc postanowiłam wykorzystać ją inaczej.
Danie wyszło bardzo aromatyczne, kolorowe i smaczne. I lekkie, mimo tego, że mięsne.




Składniki na danie dla dwóch osób:

  • dwie ćwiartki z kurczaka
  • jeden seler naciowy
  • dwie spore marchewki
  • oliwa z oliwek
  • jeden niewielki młody por
  • natka pietruszki
  • sól, pieprz




Mięso nacieramy solą i pieprzem, odstawiamy na godzinę.
Włoszczyznę myjemy i siekamy drobno.
Układamy mięso w naczyniu żaroodpornym, na nim układamy warzywa i zioła.
Skrapiamy oliwą i pieczemy przez 80-90 minut w temperaturze 170 stopni.
Podajemy z ulubionymi dodatkami - ja podałam ze smażonymi talarkami.
Jeżeli mamy duże naczynie, możemy upiec ziemniaki razem z mięsem. Przejdą wówczas ziołowym aromatem.


Przed upieczeniem...

... i po.

Sałatkę tę robiłam już jakiś czas temu, ale idealnie pasuje na obecną porę roku.
Jest lekka, może służyć za dodatek do obiadu lub za danie główne.
Dzięki łososiowi i oliwie z oliwek jest bogata w zdrowe tłuszcze, których nasz organizm bardzo potrzebuje.
Poza oliwą dodałam do niej bardzo prosty dressing. 
Zapraszam na obiad gotowy w 5 minut ;)







Składniki:

  • garść rukoli
  • kilka listków sałaty rzymskiej
  • sałata radicchio
  • sałata lollo bianco
  • 100 g łososia sałatkowego, można dać więcej
  • mała czerwona cebula
  • pół pikantnej papryczki
  • oliwa z oliwek

Dressing:

  • rzadki jogurt naturalny
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  • sok z cytryny



Sałaty myjemy i siekamy.
Papryczkę oczyszczamy z nasionek i siekamy w cienkie plasterki.
Wrzucamy do miski sałaty, papryczkę, pokrojoną w piórka czerwoną cebulę i łososia.
Skrapiamy oliwą z oliwek i dressingiem. Podajemy od razu.
Jeden dzień poszukiwań sukienki maxi i czuję się natchniona do napisania felietonu pt.: "Dyskryminacja niskich". 
Chyba, że mam błędną definicję "maxi" i to, że kiecka wlecze się co najmniej 15 cm po ziemi jest dokładnie tym, co autor miał na myśli.
Swoją drogą "Ludzie z allegro to analfabeci" to genialny wręcz materiał na felieton nr 2.
Dziękuję za uwagę, wcale mnie to wszystko nie wkurwia denerwuje. Nic a nic, prawda?
Nie wiem, na kogo oni te łachy szyją, na mnie wiecznie wszystko za długie (duuuuużo za długie), a na koleżankę, która jest wyższa ode mnie o jakieś 15 cm - duuużo za krótkie (ale na mnie nadal za długie...). 
Jak żyć, się pytam, jak żyć?
Nie cierpię kupować ciuchów i butów. Jestem typem osoby, która zawsze się może do czegoś przyczepić, potrafię być upierdliwa jak nieszczęście.
Szukam teraz też sandałków na koturnie, wymagania mam, nie ukrywam, że olbrzymie, a przeglądając allegro podzieliłam dostępne tam buty na następujące kategorie:
1. "O mój Boże, jakie to brzydkie".
2. "O mój Boże, jakie to tandetne".
3. "O mój Boże, ludzie to naprawdę kupują" (tutaj następuje dodane w duchu "whyyy?").
4. "Za drogie".
Tak, ciężko znaleźć ładne, zgrabne, stonowane kolorystycznie, pozbawione świecidełek i innych pierdółek, odpowiednio wysokie (ale nie za wysokie!) buty, które nie będą poza moim zasięgiem cenowo.
Komentarze są zbędne, najprawdopodobniej nic nie kupię przez najbliższe 10 lat.

Ostatnie w tym roku :(

Niezbyt to smaczne. Raczej nie polecam.

Nie szaleję za Oreo.
Ale czasem mam ochotę na ciastka i jeżeli akurat są w jakiejś promocji - to wybieram właśnie je.


Karpatka jak mojej babci :)

Dodaj napis

Niedzielne śniadanie.


Ta wersja jest znośna - bez zachwytów ale da się wypić

Będzie dobre ciacho!

Mam takie szczęście, że właśnie mam drugi pod rząd długi weekend.
Tym, którzy jednak musieli iść dziś do pracy, proponuję na osłodę piątkową rozpustę.
Mega słodkie, ulepkowate, wilgotne i pyszne brownie z mlecznej czekolady.
Jest to bazowy przepis, można do woli dodawać do niego owoce, zmieniać rodzaje czekolady i gwarantuję, że efekty zawsze będą pyszne.
Moje brownie zniknęło zanim zdążyło wystygnąć, tak to jest, jak się spotyka trójka czekoladożerców ;)




Składniki na formę keksówkę:

  • 100 g mąki
  • 100 g masła
  • 100 g cukru
  • 100 g mlecznej czekolady
  • jajko



Masło i czekoladę topimy razem w kąpieli wodnej, cukier ucieramy z jajkiem.
Łączymy obie masy.
Dodajemy mąkę. 
Pieczemy przez 15-20 minut w 180 stopniach.
Ciasto ma pozostać lepkie i wilgotne w środku.



Quiche.
Wytrawna tarta z masą jajeczno-śmietanową.
Lubicie?
Ja bardzo. Robiłam już w wielu wersjach.
Danie proste, efektowne i bardzo sycące, nawet w wersji wegetariańskiej.
Dzisiejsza co prawda wegetariańska nie jest, ale dodatki można modyfikować według uznania.



Składniki:
Ciasto:

  • 250 g mąki tortowej
  • 150-200 g zimnego masła
  • zimna woda

Dodatki:

  • 2 jajka
  • 200 ml śmietany 30%
  • 100 g tartego sera (u mnie królewski, niemal każdy będzie pasował)
  • 100 g szynki
  • 100 g mrożonego groszku
  • czarne oliwki
  • sól, pieprz, tymianek do smaku

Z podanych składników zagniatamy kruche ciasto. 
Wkładamy je do lodówki na godzinę.
Po upływie tego czasu wylepiamy nim formę do tarty.
Pieczemy przez kwadrans w temperaturze 170 stopni.
Jajka i śmietanę mieszamy razem, dodajemy starty ser, doprawiamy solą, pieprzem i tymiankiem.
Wylewamy tę masę na lekko podpieczone ciasto.
Na to wykładamy resztę dodatków.
Pieczemy przez 30 minut. Podajemy na ciepło.




Ćwiartka z kurczaka.
Zazwyczaj kupuję tego typu mięso do przygotowania bulionu.
Ostatnio się przemogłam i postanowiłam upiec ćwiartki jako danie główne.
Kupiłam cztery i przygotowałam je na dwa różne sposoby.
Dzisiaj pierwszy z nich, drugi wkrótce.
Dzisiejsze ćwiartki są pikantne. Podane z brokułami i pieczonymi talarkami ziemniaczanymi.
Smaczny i sycący obiad. Troszkę pobawiłam się z detalami i zrobiłam sos czosnkowy do ziemniaków i serowy do brokułów.
Dzięki temu danie było mniej suche i smaki warzyw były fajnie podkreślone.




Składniki na danie dla dwóch osób:

  • dwie ćwiartki z kurczaka
  • marynata: ciemny sos sojowy, chilli w płatkach, mielona słodka papryka, świeżo mielony pieprz, majeranek, tymianek, oregano
  • olej (do podlania mięsa w naczyniu wodoodpornym i do usmażenia ziemniaków)
  • 3 średnie ziemniaki pokrojone w cienkie plasterki
  • rozmaryn, sól, pieprz
  • brokuły i kalafior pocięte w różyczki
  • sos czosnkowy: dwie łyżki jogurtu naturalnego, łyżka majonezu, ząbek czosnku, pieprz
  • sos serowy: 100 ml śmietanki 30%, 150 g różnych serów, u mnie mix: parmezan, gouda, cheddar i camembert



Całość bez sosów...


Mięso nacieramy sosem sojowym, obsypujemy przyprawami i wkładamy na kilka godzin do lodówki, aby smaki się "przegryzły".
Po 3-4 godzinach (można mięso zostawić na całą noc, ja zazwyczaj tak robię) wyjmujemy mięso, układamy je w naczyniu żaroodpornym, podlewamy odrobiną oleju i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.
Pieczemy przez ok. 75-80 minut. Mięso musi być mięciutkie z mocno przypieczoną skórką.
W czasie pieczenia gotujemy al dente brokuły i kalafiora, oraz przygotowujemy sosy.
Sos serowy:
Śmietankę wlewamy do garnka, dodajemy sery starte na tarce, gotujemy na małym ogniu aż sery się roztopią.
Ziemniaczane talarki smażymy przez ok. 30-40 min pod przykryciem, doprawiamy mocno rozmarynem i pieprzem. Gdy są już prawie gotowe posypujemy je odrobiną soli.


... i z sosami.

Długie weekendy mają jedną zasadniczą wadę. Szybko się kończą.
Ten czterodniowy weekend właśnie dobiega końca. 
Pogoda raczej nie dopisała, więc moje plany składające się niemal wyłącznie z leżenia na plaży spełzły na niczym.
No, prawie, bo raz na plażę faktycznie pojechaliśmy.

I trafiliśmy na kilka tuzinów bogatych Koreańczyków. Dziwnych i głośnych Koreańczyków. Wyjątkowo nie lubię głośnych ludzi.
Zwłaszcza takich próbujących zrobić psu zdjęcie w okularach przeciwsłonecznych, normalnie jak w przedszkolu.

P.S. Siedzenie w domu raczej mi nie służy. Wpadam na (raczej) niezbyt rozsądne pomysły.
Będę sobie robić ombre. Bo moda na nie minęła i nie widzę tego efektu u co drugiej dziewczyny mijanej na ulicy, więc czemu nie? 
Kij z tym, że nie farbowałam włosów od... hmmm, chyba od 2007 roku. 
Jestem przerażona. Jak nie wyjdzie, będę płakać. 

Jutro do pracy. Jak znam złośliwość losu - pogoda będzie przepiękna. 
Jak Wy spędziliście długi weekend?

Tak troszkę plażing.


Smak lata w pełni.

Smak lata 2. Dla niektórych przedszkolna trauma.
Ja zawsze lubiłam makarony na słodko.

Parę kosmetycznych nabytków, które wpadły do koszyka przy okazji większych zakupów spożywczych.

Relaks nad Wisłą.
Ku przestrodze - nie kupujcie tego Somersby - jest wstrętne.
Nie jest jeżynowe. Jest po prostu cholernie ulepkowato słodkie.

Nie mój niestety - należy do kogoś ode mnie z pracy.
Przepocieszny słodziak.

Czas na przerwę ;)

Zestaw małego montera.
Nie skomentuję mojej reakcji po odebraniu paczki od kuriera. 

Lubię zupy latem.
Robią się praktycznie same po wcześniejszym przygotowaniu składników, są lekkie i smaczne.
Chłodniki rewelacyjne spisują się w upałach i dodatkowo są aromatyczne. Idealny letni obiad.
Lubicie chłodniki? 
Ja chłodnik litewski jadłam wiele razy, ale teraz po raz pierwszy pokusiłam się o jego przygotowanie.
Sama nie wiem, dlaczego dopiero teraz, ale na pewno pierwszy raz nie będzie ostatnim ;)



Składniki:

  • dwa pęczki botwinki razem z buraczkami
  • litr bulionu warzywnego
  • szklanka maślanki
  • szklanka kefiru bądź zsiadłego mleka
  • ząbek czosnku
  • pęczek rzodkiewek
  • dwa średnie ogórki
  • pęczek koperku
  • pęczek szczypiorku
  • sól i pieprz do smaku
  • jajka ugotowane na twardo

Botwinkę myjemy i siekamy drobno, buraczki obieramy i ścieramy na tarce.
Wrzucamy botwinkę i buraczki do gotującego się bulionu i gotujemy ok. 20 min. do miękkości.
Odstawiamy do wystudzenia.
Ogórki obieramy i trzemy na tarce, rzodkiewkę również. Wrzucamy je do wywaru, następnie zalewamy całość maślanką i kefirem.
Dodajemy szczypiorek i koperek oraz przeciskamy przez praskę czosnek, wprost do garnka.
Odstawiamy na co najmniej godzinę do lodówki.
Podajemy z jajkiem ugotowanym na twardo.




Dzisiejsze ciasto co prawda długo się piecze, ale poza tym jest bardzo proste w wykonaniu i zawsze wychodzi idealne ;)
Wygląda bardzo "słonecznie" i do tego jak pachnie... 
Lekkie, mięciutkie i wilgotne. Wielbiciele cytrusowych wypieków z pewnością będą zachwyceni :)
Uprzedzam tylko - to ciacho uzależnia i znika ze stołu w ekspresowym tempie!



Składniki na formę keksówkę:

  • 150 g mąki tortowej
  • skórka z dwóch dużych pomarańczy i sok z jednej
  • 200 g drobnego cukru, najlepiej trzcinowego
  • 3 jajka
  • 100 ml jogurtu naturalnego (ja używam jogurt firmy Zott)
  • 150 ml tłuszczu (w przepisie jest oliwa z oliwek lub olej słonecznikowy, ja dałam jedno i drugie pół na pół)
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia (w oryginale jest łyżeczka proszku i łyżeczka sody, ja ograniczam takie dodatki do minimum)


Przygotowanie:

Cukier, skórkę i sok z pomarańczy wrzucamy do miski, mieszamy.
Dodajemy mąkę, proszek, olej, jogurt i jajka. Mieszamy aż do uzyskania gładkiej masy.
Przelewamy ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczemy przez 55-60 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Po wystudzeniu dekorujemy cukrem pudrem.