Dzisiaj kolejne danie jednogarnkowe. Nazwałabym je pęczottem, ale pierwsze skrzypce gra tu nie kasza, a kiełbasa.
Dzięki niej danie jest wyraziste i sycące, w sam raz na zimę.
Zamiast kiełbasy oczywiście można dać kurczaka, ale wtedy całość będzie dużo delikatniejsza i nabierze zupełnie innego charakteru.


Składniki na dwie porcje:

  • 1,5 szklanki pÄ™czaku
  • 250 g dobrej kieÅ‚basy
  • maÅ‚y bakÅ‚ażan
  • dwie szklanki passaty z pomidorów
  • jedna czerwona cebula
  • sól, pieprz, posiekana natka pietruszki, zÄ…bek czosnku
  • odrobina tÅ‚uszczu do smażenia


Pęczak gotujemy al dente w osolonej wodzie.
Kiełbasę kroimy w półplasterki, bakłażana w kostkę, a cebulę w drobne pióra.
Na tłuszczu podsmażamy kiełbasę z cebulą, po ok. 5 minutach dodajemy bakłażana.
Smażymy przez kolejne dwie minuty, potem zalewamy passatą, doprawiamy i dusimy przez kwadrans.
Pod koniec duszenia dodajemy pÄ™czak. 
Gotowe porcje można posypać na talerzach dodatkową porcją natki, można też dodać ser.
Zawsze twierdziłam, że wegańskie, bezglutenowe i inne wymyślne diety to zło, że niektóre rzeczy po prostu nie mogą być smaczne.
Byłam kiedyś przez kilka lat wegetarianką i zdecydowanie lepiej się poczułam, gdy znowu zaczęłam jeść mięso.
Teraz z kolei mam kilka dość poważnych problemów zdrowotnych i mają one ten plus, że dzięki nim przekonałam się, że bezglutenowe danie też może być smaczne.
Dzisiejsze płatki ryżowe są bardzo smaczne i sycące, polecam je na leniwe weekendowe śniadanie :)





Składniki na dwie porcje:

  • szklanka pÅ‚atków ryżowych bÅ‚yskawicznych
  • dwie szklanki mleka
  • mandarynki (ja daÅ‚am karmelizowane)
  • dwie Å‚yżki cukru trzcinowego
  • cynamon






Mleko zagotowujemy, dorzucamy płatki i gotujemy przez 3 minuty. Dodajemy cukier.
Przekładamy do miseczki, dodajemy mandarynki i cynamon.
Cukier można zastąpić syropem klonowym.
Po kilku tygodniach testowania wosków wiedziałam już, że owocowe zapachy właściwie nigdy mi się nie podobają, jeżeli są czysto owocowe. Wosk jabłkowy nie przypadnie mi do gustu, ale jabłkowo-waniliowy, albo jabłkowo-cynamonowy już tak. Od jadalnych zapachów jeszcze bardziej lubię męskie. I kwiatowe, ale pod warunkiem, że mają naprawdę potężną moc.
O Honey blossom czytaÅ‚am wÅ‚aÅ›nie, że powala mocÄ…, tylko dlatego go kupiÅ‚am. 
No i się rozczarowałam, nawet bardzo.


Opis dystrybutora:
Honey Blossom – cudowna kompozycja zamkniÄ™ta w niewielkim, naturalnym wosku – to nie tylko pomysÅ‚ na to, jak sprawnie odÅ›wieżyć nastrój panujÄ…cy we wnÄ™trzu. Honey Blossom to najprawdziwsze, bardzo gustowne, odrobinÄ™ wyniosÅ‚e, damskie perfumy, których miejsce spoczywa na blacie eleganckiej, zabytkowej toaletki. Buduarowy aromat zÅ‚ożony jest z tak wyjÄ…tkowych, drogeryjnych nut jak ciężkie piżmo, sÅ‚odki miód, Å›wieże, pachnÄ…ce żywicznym sokiem drewno i esencja wydobyta z serca tradycyjnej frezji. CaÅ‚ość tworzy bukiet wyjÄ…tkowo kobiecy i bliźniaczo podobny do luksusowych perfum!

Moja opinia:
Buduarowy aromat? Moc? Ciężkie piżmo?
Wolne żarty. Zapach jest co prawda słodki, ale bardzo słaby, ulotny, delikatny.
O piżmie można sobie najwyżej pomarzyć.
Gdyby Honey blossom byÅ‚ taki, jak w powyższym opisie, to pewnie byÅ‚aby to miÅ‚ość od pierwszego zapalenia. 
A jak tu kochać zapach, którego nie czuć?
Honey blossom ma moc równą mocy Lake sunset - trzeba się nachylić nad kominkiem, żeby cokolwiek poczuć.
Taka moc zdecydowanie mnie nie satysfakcjonuje.
Gdyby podkręcić moc tego wosku i dorzucić piżmo, które będzie czuć, to pewnie byłabym zadowolona.
Niestety to niemożliwe, jedną tartę jakoś zmęczę (pewnie poczeka do wiosny), a więcej do tego zapachu nie wrócę.
TydzieÅ„ minÄ…Å‚ mi tak szybko, że nawet nie zauważyÅ‚am, kiedy z niedzielnego "O Jezu, jutro znowu do pracy, nie chce mi sięęęę" zrobiÅ‚ siÄ™ już piÄ…tek. 
To dobrze, lubię, kiedy tydzień się nie wlecze, zwłaszcza zimą, która nie jest dla mnie łatwym do przetrwania okresem.
Szkoda, że przez ten tydzień zrobiło się tylko chłodniej, ja już odliczam dni do wiosny, chętnie pozbyłabym się już płaszcza i czapki.
A jak Wam minął tydzień?


Woskowe nowości


Szału nie ma.

Bardzo BARDZO zły zakup.



Obrzydliwy słodki ulepek.
I na koniec mały bonus:



W komentarzach pod przepisami łączącymi słodycz z pikanterią zauważyłam różnorodność - są wśród Was zarówno zwolenniczki, jak i przeciwniczki takich połączeń.
Sama dłuuugo się bałam połączenia czekolady z chilli, bo ogólnie pikantnych rzeczy nie lubię, mój organizm kiepsko toleruje ostre jedzenie i przeważnie to, co dla mnie jest już niejadalne, dla większości ludzi nie jest nawet ostre.
Ale wyjątkowo słodycze z odrobiną pikanterii polubiłam, lubię deserowego Lindta z chilli i lubię wypieki z odrobiną ostrości.
Dzisiaj chciałam podsunąć Wam coś, co idealnie rozgrzewa po powrocie do domu, obecnie panują mrozy, lekkie bo lekkie, ale jednak i fajnie jest rozgrzać się taką czekoladą :)



Składniki na dwie porcje:
  • 250 g czekolady, najlepiej pół na pół ciemnej i mlecznej
  • dwie szklanki mleka
  • spora szczypta chilli
  • paczka pianek
  • opcjonalnie cynamon/kardamon


Czekoladę łamiemy na kawałki i roztapiamy w kąpieli wodnej, stopniowo dodając mleko.
Gdy będzie już rozpuszczona dodajemy chilli, podgrzewamy, aż będzie bardzo gorąca.
Przelewamy do kubków, dodajemy pianki, można też dodać cynamon.



Był już patent na szybkie i banalnie proste makarony z pesto, dzisiaj mała podpowiedź, jak wykorzystać znany wszystkim kremowy serek do obiadu.
Niżej dwa sposoby na ekspresowy obiad z makaronu.



Serek + Å›wieże pesto + tarty cheddar.




Serek + chorizo + pieprz + odrobina soku z limonki.
Już niedÅ‚ugo tÅ‚usty czwartek, do wszystkich pÄ…czkarni z samego rana uderzÄ… tÅ‚umy, a pÄ…czki i inne ociekajÄ…ce tÅ‚uszczem sÅ‚odkoÅ›ci bÄ™dÄ… wszÄ™dzie ;) 
Ironia losu jest taka, że pączki dostępne w tym dniu nie są tak dobre, jak te dostępne normalnie, poza pączkowym szałem, zwiększona ilość produkcji zazwyczaj przekłada się na wprost proporcjonalnie niższą jakość.
Dlatego od jakiegoś czasu jestem wierna pączkom domowym. Lubię wiedzieć, co jem.
Smażyłam już donuty - zwykłe z cukrem pudrem, i takie w wersji mini, ze smakowymi polewami (krówkowa zebrała masę pochwał ;)).
Dzisiaj przepis na pączki pieczone w piekarniku, są zdecydowanie mniej tłuste i ciężkie od tych tradycyjnych, smażonych.
Nie są przez to w żaden sposób mniej smaczne, bardzo gorąco je polecam :)





Składniki na całą górę pączków - ok. 35-40 sztuk:

  • 0,5 kg mÄ…ki tortowej
  • 3 spore jajka
  • kostka (200 g) dobrej jakoÅ›ci masÅ‚a - ma być miÄ™kkie w temperaturze pokojowej
  • pół szklanki mocno ciepÅ‚ego mleka
  • 50 g Å›wieżych drożdży
  • pół szklanki cukru
  • szczypta soli

Do nadziewania:

  • dwa sÅ‚oiki dobrej konfitury, ja zużyÅ‚am dwa sÅ‚oiki po 350 g

Do pieczenia:

  • papilotki, w których bÄ™dÄ… umieszczone pÄ…czki
  • roztrzepane jajko do posmarowania po wierzchu






Na początek z drożdży robimy zaczyn: do kubka wlewamy mleko, dodajemy drożdże, łyżkę cukru, łyżkę mąki i odstawiamy pod przykryciem w ciepłe miejsce na kwadrans.
Gdy zaczyn wyrośnie dodajemy go do mąki.
Następnie stopniowo dodajemy jajka.
Powstałe ciasto wyrabiamy przez kilka minut do uzyskania gładkiej konsystencji.
Ciągle wyrabiając dodajemy do ciasta masło, uzyskane na koniec ciasto powinno być elastyczne i nie kleić się do rąk.
Ciasto w misce przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę.
Po upÅ‚ywie tego czasu wyjmujemy ciasto z miski, dzielimy na części. 
Każdą część rozwałkowujemy na grubość ok 2-3 cm. Podsypujemy mąką w razie potrzeby.
Używając naczynia (kubka, salaterki) o średnicy ok. 10-15 cm wykrawamy z ciasta kółka.
Na każde kółko nakładamy łyżkę nadzienia, zwilżamy brzegi kółka i sklejamy je, następnie formujemy z niego kulę.
Uformowane pączki układamy na papilotkach rozłożonych na blasze.
Smarujemy pÄ…czki z wierzchu roztrzepanym jajkiem.
Pieczemy w piekarniku uprzednio nagrzanym do 180 stopni przez kwadrans.
Od razu po upieczeniu wyciÄ…gamy pÄ…czki z piekarnika.
Po ostygnięciu dekorujemy lukrem bądź polewą.
Dzisiaj opis wosku ciepłego, korzennego, "jadalnego".
Zawsze myślałam, że Kitchen spice bardzo mi się spodoba, a tu okazało się, że on bardzo mnie rozczarował.
Zapraszam do dalszej lektury.




ZacznÄ™ od tego, że samplery i woski substancji pachnÄ…cych majÄ… podobno tyle samo, wiÄ™c kupujÄ™ nie tylko tarty, ale też samplery. Z samplerów wyciÄ…gam knoty, krojÄ™ je (Å›wieczki, nie knoty :D) na kawaÅ‚ki i topiÄ™ w kominku jak woski. 
Ale przejdźmy do rzeczy.
Kitchen spice.
Opis dystrybutora:
JeÅ›li prawdÄ… jest, że najkrótsza droga do serca mężczyzny prowadzi przez żołądek, to aby pozyskać miÅ‚ość zapachoholika – należy postawić na piÄ™kne, kuszÄ…ce aromaty. A kiedy zapachoholik kocha nie tylko zjawiskowe nuty, ale i klimat Å›wiÄ…tecznej kuchni – strzaÅ‚em w dziesiÄ…tkÄ™ okaże siÄ™ wosk Kitchen Spice. Mieszanka bożonarodzeniowych przypraw to wedÅ‚ug kucharzy z Yankee Candle miszmasz sÅ‚odkich pomaraÅ„czy, goździków, cynamonu i imbiru. Tak przygotowany, zanurzony w ciemnym wosku koktajl wibruje i nÄ™ci, a przez to – jest w stanie podbić serce każdego miÅ‚oÅ›nika aromaterapii.

Co ja myślę o tym zapachu:
Na sucho wosk pachnie, jak herbata z miodem i odrobinÄ… soku z cytryny.
Jak mocna, czarna herbata z potężną łyżką miodu i może odrobiną korzennych przypraw.
Całkiem ładnie, w sam raz na jednorazowy zakup, mam takie woski, które spokojnie wypalę do końca, ale nie kupię ich ponownie. Mam też takie, których zrobiłam ogromne zapasy. W końcu są też i te, których po jednym zapaleniu nie chcę więcej na oczy oglądać.
Jaki jest Kitchen spice po zapaleniu?
MdÅ‚y. 
Nadal jest herbatą z cytryną i miodem, ale bardzo traci na mocy, zupełnie, jakby ktoś kubek herbaty rozcieńczył wiadrem wody.
Jest nijaki, wygląda to podobnie, jak w przypadku Black coconut - przed zapaleniem jest moc, jest głębia, jest urok. Po zapaleniu to wszystko idzie z dymem, dosłownie, zostają tylko jakieś marne popłuczyny.
Tutaj też zastanawiałam się, czy nie kupić od razu więcej samplerów, na zapas. Ostatecznie się na ten ruch nie zdecydowałam i bardzo dobrze.

I kolejny tydzień minął.
Powoli faktycznie widać, że dni są dłuższe, jak idę do pracy ok. 6:45, to na zewnątrz nie panują już egipskie ciemności, a parę minut po 7 jest już całkiem widno.
Niestety znowu dopadła mnie choroba, cieszę się, że przetestowałam wystarczająco dużo wosków, żeby mieć co opisywać przez kolejny rok, bo na razie przez zatoki całkiem straciłam węch i muszę sobie zrobić przerwę od pachnących świeczek.
A jak Wam minÄ…Å‚ tydzieÅ„? 



Tak wygląda szczęście :)

Wszyscy majÄ… biedrasonic, mam i ja :D

PorzÄ…dek w woskach

Prawie jak Silent Hill...?

Nowy Muller po raz pierwszy...

... i po raz drugi. Żadnego nie kupię ponownie.

Stacja Falenica <3

A takie cudo spotkałam pod Kaufem :)